Niestety najbardziej dręczy mnie to, że mogę mieć pierwsze stadium anemii, które spowodowane jest brakiem żelaza w organizmie (uwierzcie mam znikomą ilość żelaza). Podejrzewam, że żelazo może "uciekać" podczas menstruacji, ale przecież ja nie jestem wegetarianką i zjadam dość dużo więc nie wiem dlaczego jest go tak mało.
Przyznaję, że jestem tym faktem troszkę podirytowana.
Wracając do tematu anemii to z tego co czytam to mam objawy z pierwszego stadium już od dłuższego czasu. Jestem ogólnie osłabiona, senna i często mam bóle głowy dodatkowo szybko się męczę, mam skurcze nóg i podczas stresu i wysiłku dziwne kołatania i bóle w sercu (wiem, powinnam się wybrać do kardiologa ale to już jest kwestia czasu bo mam skierowanie od lekarza rodzinnego i planuję w najbliższym czasie zamówić wizytę).
Piję Actiferol 15 mg, który przepisała mi moja pani doktor, ale czy to wystarczy? Wypiłam dopiero jedną saszetkę, bo z regularnością to u mnie różnie bywa. Nie wiem jakie dalsze kroki powinnam podjąć by chociaż trochę zwiększyć ilość żelaza w organizmie.
Więc zwracam się do Was z pytaniem, czy któraś z Was miała taki niedobór? Jak sobie z nim poradziłyście?